Ostatnie posty na blogu

Facebook

LinkedIn

Twitter

Copyright 2016 Kosmal & Kwiatkowski.
All Rights Reserved.

8:00 - 18:00

Godziny otwarcia kancelarii

22 274 29 10

Zadzwoń do nas!

Facebook

Linkedin

Twitter

Szukaj
Artykuły
 
Procedury restrukturyzacyjne – czy ich otwarcie to powód wstydu?

Procedury restrukturyzacyjne – czy ich otwarcie to powód wstydu?

Przedsiębiorcy często zastanawiają się czy otwierając procedurę restrukturyzacyjną narażają się na: ryzyko związane z ograniczeniem zaufania, utratę potencjalnych lub obecnych kontrahentów a nawet kompromitację. W szczególności przedsiębiorcy zastanawiają się czy dodatek: „w restrukturyzacji” nie będzie działał jako straszak. Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

  1. Doświadczanie krajów mających kilkudziesięcioletnie doświadczenie w zakresie funkcjonowania procedur restrukturyzacyjnych.

Nowe prawo restrukturyzacyjne, które weszło w życie od 1 stycznia 2016 roku zmieniło podejście do traktowania przedsiębiorców, którzy popadli w kłopoty. Zamiast stosować środki przymusu, których efektywność była niewielka postanowiono iść w kierunku zachęt, które mają motywować do określonego działania, tak więc:

– wnioski powinny być składane do sądu we wczesnym etapie rozpoznania problemów finansowo-ekonomicznych przedsiębiorstwa,

– możliwe do podjęcie działania powinny być elastyczne i przystosowane do konkretnych sytuacji kryzysowych,

– procedury powinny trwać krótko aby uniknąć stopniowej utraty wartości majątku przedsiębiorstwa.

Podejście to jest w pełni zgodne z systemami anglosaskimi, np. amerykańską procedurą upadłościową tzw. „Chapter 11”. Celem działań restrukturyzacyjnych ma być: diagnoza problemu, wybór odpowiedniej ścieżki, złożenie i szybkie rozpoznanie wniosku, działania naprawcze a następnie przywrócenie przedsiębiorstwa do normalnego funkcjonowania w konkurencyjnym otoczeniu biznesowym. W skrajnym przypadku może dojść do sytuacji, że balast obciążeń i obecna struktura właścicielska nie dają możliwości dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa i jedynym rozwiązaniem jest sprzedaż całości na rzecz nowego nabywcy, jako sumy aktywów – bez żadnych zobowiązań (tzw. „pre-pack” – czyli przygotowana likwidacja). Oczywiście im szybciej tym lepiej tak aby nie utracić: kontrahentów, pracowników i cennej reputacji i móc kontynuować działalność w niezakłóconej formule.

Spójrzmy na statystki Stanów Zjednoczonych, które mają bardzo liberalne i jednocześnie efektywne podejście do zakładanie, funkcjonowania i ewentualnego zakończenia działalności gospodarczej. Za rok 2015 zostało zgłoszonych 30.018 wniosków o ogłoszenie upadłości oraz 5.309 wniosków o ochronę przed wierzycielami w trybie „Chapter 11”. Biorąc pod uwagę, że w Stanach Zjednoczonych zarejestrowanych jest ok. 5,8 mln firm daje to procentowo odpowiednio: 0,5% wniosków o ogłoszenie upadłości i 0,1% wniosków w trybie „Chapter 11”.

Biorąc pod uwagę powyższe liczby widać, że nie stanowią one istotnych kwot i najprawdopodobniej wynikają z suchej kalkulacji – co jest bardziej opłacalne postawienie przedsiębiorstwa w stan upadłości, czy też „kupienie czasu” na podjęcie działań naprawczych i przywrócenie biznesu „do życia”.

Oczywiście wartości te w różnych latach mogą być zupełnie inne i będą zależne od: cyklu koniunkturalnego, stanu gospodarki w skali makro, perspektyw na przyszłość, trendów w danych branżach, etc.. Natomiast proporcje powinny być podobne – z puli przedsiębiorstw, które popadły w tarapaty 85% nadaje się do likwidacji, natomiast pozostałe 15% ma prawdopodobnie zdrowy model biznesowy lub fundamenty, ale ze względu na różnego rodzaju uwarunkowania znalazło się w kłopotach i potrzebuje parasola ochronnego na wyjście z tych problemów.

Racjonalni przedsiębiorcy dokonają kalkulacji ekonomicznej i podejmą adekwatne działania. Nikt nie będzie kierował się wstydem ani uprzedzeniami. Dlaczego? Ponieważ tylko szybko podjęta decyzja daje szansę na uzdrowienie przedsiębiorstwa i przywrócenie mu zdolności do normalnego działania. Zwlekanie z podjęciem decyzji może jedynie pogłębić istniejącą sytuację kryzysową i utrudnić podjęcie działań naprawczych w przyszłości.

  1. Studium przypadku – Marvel Studios (procedury restrukturyzacyjne)

Mało kto dziś pamięta ale firma która stoi za takimi hitami filmowymi jak: Spiderman, X-men, Capitan America czy The Avengers i zarabia setki milionów dolarów rocznie omal nie zbankrutowała. W 1996 roku Marvel Studios nie było w stanie spłacić wymagalnych odsetek od kredytów bankowych i zdecydowało o uruchomieniu procedury ochronnej „Chapter 11”.

Ale zacznijmy od początku. W 1989 roku finansista Ronald Perelman kupuje Marvel Entertainment Group od firmy New World Entertainment płacąc za nią 82,5 mln USD, z czego 10,5 mln USD wykłada z własnej kieszeni a pozostałą część pożycza. Wydaje się, że moment zakupu jest idealny, pierwszy film z serii Batman właśnie wchodzi na ekrany kin a mania kolekcjonerska związana ze zbieraniem komiksów o bohaterach posiadających nadprzyrodzone siły nabiera szaleńczego tempa. W 1991 roku Perelman wpuszcza cześć akcji Marvel’a na giełdę, z czego pozyskuje 82 mln USD – większa część tej kwoty idzie na spłatę zadłużenia i zasila pozostałe spółki z holdingu Perelman’a. Kolejne lata to seria akwizycji Marvela napędzanych długiem: począwszy na firmach zajmujących się handlem kartami z wizerunkami super-bohaterów, poprzez spółki produkujące naklejki a skończywszy na firmach specjalizujących się w handlu i produkcji zabawek.

Niestety szał na: handel kartami, naklejki i komiksy dobiega końca i firma zaczyna mieć problemy płynnościowe. Akcje i niezabezpieczone obligacje zaczynają gwałtownie tracić na wartości a banki finansujące powoli tracą cierpliwość. W 1996 roku firma sięga po „Chapter 11”.

Następuje zmiana strategii i przeorientowanie modelu biznesowego. Firma zaczyna od licencjonowanie filmów z wizerunkiem super-bohaterów na rzecz podmiotów trzecich (np. Spiderman do Sony Studio) a następnie sama zajmuje się wytwarzaniem superprodukcji. W 2015 roku Disney’s Corporation kupuje Marvel za astronomiczną kwotę 4 mld USD.

Podsumowanie

Jak pokazałem na powyższym przykładzie wdrożenie procedury restrukturyzacyjnej w żadnym przypadku nie może być powodem do wstydu, wręcz przeciwnie jest to precyzyjnie skalkulowane działanie, którego celem jest osiągnięcie konkretnego celu biznesowego.

Restrukturyzacja może tchnąć w podupadającą firmę zupełnie nowe życie i stworzyć zupełnie nową jakość. Oczywiście aby to osiągnąć potrzebne jest: zdecydowane działanie, wizjonerstwo no i odrobina szczęścia.

Robert Kosmal

Doradca finansowy z 15-letnim doświadczeniem w zarządzaniu finansami, pozyskiwaniu finansowania i inwestorów oraz restrukturyzacji. Ma na koncie pracę przy międzynarodowych, bardzo złożonych projektach restrukturyzacyjnych.


  • Brynell

    That’s the peerfct insight in a thread like this.