fbpx

Ostatnie posty na blogu

Facebook

LinkedIn

Twitter

Copyright 2016 Kosmal & Kwiatkowski.
All Rights Reserved.

8:00 - 18:00

Godziny otwarcia kancelarii

22 11 99 047

Zadzwoń do nas!

Facebook

Linkedin

Twitter

Szukaj
Artykuły

Na szybkich pożyczkach będzie trudno zarobić – czy to oznacza falę upadłości pożyczkodawców?

wynagrodzenie nadzorcy układu

Na pandemii koronawirusa stracą praktycznie wszyscy – w obecnej sytuacji normalną, a przy tym zyskowną działalność prowadzą właściwie jedynie przedstawiciele branży spożywczej, czy medycznej. Pozostali zastawiają się nie tyle, jak zarobić w tym trudnym czasie, ale co zrobić, aby w ogóle przetrwać na rynku. Niestety, już wiadomo, że wielu przedsiębiorców znajdzie się w naprawdę trudnej sytuacji. Warto w tym kontekście zauważyć, że przepisy „tarczy antykryzysowej” – stanowiąc jakąś formę pomocy dla prowadzących własną działalność gospodarczą – nakładają także ograniczenia na niektóre formy biznesu. Dobrym przykładem są tu firmy pożyczkowe, którym ustawodawca mocno ograniczył możliwość czerpania zysków ze swojej aktywności. Czy więc jest się czego obawiać? A jeśli tak, to w jaki sposób zapewnić stabilność gospodarczą w tym sektorze?

Firmy pożyczkowe – „tarcza antykryzysowa” to tama dla biznesu

W ramach „tarczy antykryzysowej” ustawodawca ograniczył możliwość naliczania pozaodsetkowych kosztów od kredytów konsumenckich. Warto przypomnieć, że zgodnie z obowiązującym prawem przez umowę o kredyt konsumencki rozumie się  umowę o kredyt w wysokości nie większej niż 255 550 zł albo równowartość tej kwoty w walucie innej niż waluta polska, który kredytodawca w zakresie swojej działalności udziela lub daje przyrzeczenie udzielenia konsumentowi. Jednocześnie ustawodawca nie podał, jakie dokładnie typu umów mogą zostać uznane za tego rodzaju kredyt – stąd każde zobowiązanie wypełniające te cechy należy traktować, jako umowę o kredyt konsumencki.

            W każdym razie tego rodzaju pożyczki bardzo często stanowiły dla konsumentów „ostatnią deskę ratunku” – zarówno w przypadku, gdy potrzeba szybkiego pozyskania gotówki wynikała z chęci bieżącego zachowania płynności finansowej, jak i wówczas, kiedy dzięki tego rodzaju instrumentom możliwa stawała się spłata kredytu bankowego. Z tego względu z pożyczek tych korzystali także samozatrudnieni, czy też mali i średni przedsiębiorcy. Właściwie nie ma wątpliwości, że w czasach zbliżającego się kryzysu szybkie pożyczki będą jednym z najważniejszych sposobów pozyskania kapitału. Niestety, udzielanie gotówki w tym trybie stanie się znacznie mniej opłacalne.

Ustawodawca określa zysk

W „tarczy antykryzysowej” ustawodawca ograniczył możliwość definiowania przez kredytodawcę pozaodsetkowych kosztów tego rodzaju zobowiązań. Zgodnie z obowiązującymi od 1 kwietnia br. regulacjami, te koszty kredytów konsumenckich zostały uzależnione od długości trwania umowy kredytowej. Przesądzające znaczenie ma tu termin 30 dni. W przypadku kredytów konsumenckich udzielanych na okres krótszy, niż miesiąc koszty będą mogły wynieść – mówiąc najprościej – maksymalnie 5%. Natomiast dla dłuższych „chwilówek” poziom ten wyniesienie 6%. Warto pamiętać, że w samym tekście ustawy składającej się na „tarczę antykryzysową” prawodawca jasno określił wzór, na podstawie którego należy obliczyć maksymalny, dopuszczalny poziom zysku dla kredytodawcy – nie licząc oczywiście odsetek.

            Właściwie nie ma wątpliwości, że tego rodzaju ograniczenia bardzo mocno uderzają w interesy firm udzielających pożyczek. Według niektórych szacunków ich zyski mogą spaść nawet pięciokrotnie, co z kolei oznacza nie tyle problem, co poważne tąpnięcie w kondycji ekonomicznej przedsiębiorstwa. W tej perspektywie marnym pocieszeniem jest fakt, że przedmiotowe regulacje będą obowiązywać jedynie w stosunku do nowozawartych umów.

            W każdym razie przedsiębiorcy prowadzący działalność w sektorze „chwilówek” powinni przygotować się na trudności. To z kolei wymaga w pierwszym rzędzie optymalizacji kosztów prowadzonej działalności, co – niestety – przeważnie oznacza redukcję etatów, bądź najmniej rentownych placówek. W sytuacji zagrożenia upadłością najlepszym rozwiązaniem z pewnością jest restrukturyzacja – zwłaszcza, że według medialnych zapowiedzi ustawodawca chce nadać jej tryb pilny. To zaś może pozwolić na stosunkowo proste i szybkie wyjście z trudności, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości prowadzenia biznesu.

O tarczy antykryzysowej czytaj również tutaj: http://doradcarestrukturyzacyjny.info/tarcza-antykryzysowa-dla-firm-antidotum-na-koronawirusa/

mm
Robert Kosmal

Doradca finansowy z 15-letnim doświadczeniem w zarządzaniu finansami, pozyskiwaniu finansowania i inwestorów oraz restrukturyzacji. Ma na koncie pracę przy międzynarodowych, bardzo złożonych projektach restrukturyzacyjnych.